Świecowanie

Zdrowie i dobre samopoczucie są najważniejsze. Dlatego jeśli tylko coś dzieje się nie tak z naszym organizmem, trzeba od razu reagować. Warto wybrać się na te zabiegi do wykwalifikowanej bioenergoterapeutki Genowefy Masternak i odzyskać siły.

Tajemniczy zabieg ze świecą w uchu

To bardzo przyjemny, odprężający i przede wszystkim bezpieczny zabieg, który stosowali od wieków zarówno Słowianie, jak i Indianie Hopi z Ameryki Północnej. Umieszczanie tlących się świec nad małżowiną uszną pomagało i nadal pomaga w wielu przeróżnych dolegliwościach.

Używane świece żarzą się, bo nie mają knota. Wykonane są ręcznie z kawałka cienkiego, lnianego albo bawełnianego płótna zatopionego w wosku z dodatkiem miodu, ziół oraz olejków, w zależności od rodzaju schorzenia. Przy chorobach zatok i uszu używa się eukaliptusowego, sosnowego lub lawendowego, a przy bólach głowy – z melisy, goździków czy drzewa różanego. Po nasączeniu materiału olejkami materiał zwija się w rurkę. Powstaje wtedy świeca, która ma ok. 21 cm wysokości i ok. 1 cm średnicy. Podczas zabiegu spala się jej tylko połowę. Natomiast do jej dolnej części wkłada się cienką, srebrną blaszkę, tak na wysokość ok. 6 cm. To ona oddaje ciepło do wnętrza ucha i sprawia że, świeca równomiernie się nagrzewa, a co najważniejsze, nie kruszy się.

Zabieg „od kuchni”

Pacjent układa się na boku, czuje przyjemny masaż ucha, które potem smarowane jest kremem bądź oliwką, by świeca dokładnie przylgnęła. Doświadczona bioenergoterapeutka pani Genowefa zapala świecę. Gdy zacznie się żarzyć, wkłada jej drugi koniec do ucha, ale nie za bardzo głęboko. W uchu tworzy się podciśnienie, które zbiera woskowinę. Wewnątrz świecy powstaje nalot, dzięki któremu bioenergoterapeutka stwierdza stan zdrowia pacjenta. Ważny jest odcień nalotu:

  • jasnożółty oznacza, że jesteśmy zdrowi jak ryba,,
  • brązowy, że mamy pewne kłopoty ze zdrowiem i seans trzeba jeszcze powtórzyć,,
  • usuniesz z organizmu trucizny, które gromadziły się przez lata,
  • zielony świadczy o poważniejszych problemach zdrowotnych. Pani Genowefa ustala serię zabiegów, dzięki którym powrócimy do zdrowia.

Zabieg trwa ok. pół godziny i jest wykonywany i na jednio, i na drugie ucho. Zawsze zaczyna się seans od zdrowszego ucha. Podczas zabiegu nie powinno się gwałtownie się poruszać. Gdy świeca spali się, do oznaczonego na niej poziomu, bioenergoterapeutka wyjmuje ją i wkłada do wody, by zgasła bez dymu. Po tym relaksującym zabiegu można jeszcze poleżeć przez chwilkę. Po wyjściu z gabinetu należy dbać o uszy. Nie wolno bezpośrednio po zabiegu iść na basen ani myć głowy. W cieplejsze dni trzeba wkładać do uszu waciki, a w chłodne – chronić je czapką czy opaską. 

swiecowanieSkorzystaj z zabiegów, gdy:

  • przeszkadza ci w uchu woskowina, nie słyszysz już wszystkiego tak dokładnie jak kiedyś,
  • dzwoni ci w uszach, cierpisz na niedosłuch,
  • męczą cię bóle głowy, zapalenie zatok, katar, kaszel,
  • masz osłabioną odporność, ciągle łapią cię różne infekcje,
  • twoja przemiana materii nie jest już tak dobra jak dawniej,
  • nie potrafisz sobie poradzić ze stresem albo jesteś nadmiernie pobudzona,
  • odczuwasz nieprzyjemne dolegliwości okresu przekwitania.

Istnieje niewiele przeciwwskazań do przeprowadzenia zabiegu, jak uczulenie na produkty pszczele, noszenie aparatów słuchowych czy ostry stan zapalny ucha.

Świecowanie czy konchowanie – wybierz zabieg odpowiedni dla siebie

Mechanizm obydwu zabiegów jest podobny. Rodzaj zabiegu zależy od nasilenia się dolegliwości, z tym że konchowanie ma silniejsze działanie niż świecowanie.

Świecowanie – świece są stosunkowo małe, ich działanie jest delikatne, subtelne, zabieg trwa ok. 30 min.

Konchowanie – świece tzw. konchy są dużo większe. Ich kształt przypomina lejek, są szersze na górze, a węższe na dole. Zabieg trwa ok. godziny, jest bardziej skomplikowany, a jego działanie jest znacznie mocniejsze i intensywniejsze. Zapewnia identyczne efekty terapeutyczne świecowania, jednak w znacznie krótszym czasie. Zabieg powinien przeprowadzać doświadczony bioenergoterapeuta, posiadający wieloletnie doświadczenie, czyli właśnie taki jak pani Genowefa Masternak.